🧭 Jak przestać brać do siebie zachowanie innych ludzi?

Kiedyś brałam do siebie absolutnie wszystkie uwagi innych osób.
Uznawałam za prawdę każdą krytykę ludzi oraz mojego wewnętrznego, najsurowszego sędziego.
Czułam się wtedy mała i bezbronna, jakby świat zewnętrzny miał pełną władzę nad tym, kim jestem i ile jestem warta.
Dlaczego bierzemy opinie innych do siebie?
Branie do siebie to powszechny, ludzki mechanizm.
Często bierze się on z głębokiego, podświadomego poczucia,
że jesteśmy niewartościowi lub gorsi od innych.
Kiedyś, prawdopodobnie już w dzieciństwie, uwierzyliśmy, że jesteśmy niewystarczający tacy, jacy jesteśmy.
Może sugerowano nam, że na miłość, uwagę i aprobatę trzeba sobie zasłużyć:
wynikami, posłuszeństwem czy spełnianiem oczekiwań innych.
Jeśli jako dzieci często doświadczaliśmy krytyki, porównywania,
dezaprobaty albo rodzice byli ciągle niezadowoleni z naszych osiągnięć
- to mogliśmy zacząć wierzyć, że musimy nieustannie uważać na to,
co inni o nas myślą. Staliśmy się niepewni tego, jak się zachować,
co powiedzieć, a czego nie mówić. Zaczęliśmy szukać potwierdzenia swojej
wartości w komplementach innych. W ten sposób, szukając potwierdzenia
własnej wartości u innych, oddajemy im sprawczość nad naszym życiem.
Stajemy się zależni od okoliczności i nastrojów innych osób.
Jeśli mamy w umyśle przekonanie, że "jestem nie wartościowa/y",
to każda uwaga innej osoby jest interpretowana przez umysł przez pryzmat tego przekonania.
Umysł robi to automatycznie, poza naszą świadomością.
Nie ma procesu weryfikacji – nie sprawdzamy, czy to, co usłyszeliśmy, jest prawdą.
Nasze interpretacje, emocje i myśli wynikają bezpośrednio z przekonania,
w które uwierzyliśmy na swój temat. Traktujemy je jak niepodważalne fakty,
zapominając, że to tylko jedna z wielu możliwych wersji.
I choć na naszej drodze są osoby, które szczerze inspirują nas do wzrostu,
są też takie, które używają manipulacji dla własnych korzyści.
Takim osobom zależy, abyśmy brali ich słowa do siebie – bo człowiek,
który jest przestraszony, czuje się winny lub niewystarczający,
staje się posłuszny i łatwiej nim sterować.
Sygnały z wnętrza: Ścisk i napięcie
Wiele z nas – nie wiedząc w jaki sposób pozytywnie radzić sobie z emocjami
– nauczyła się skutecznie uciekać od emocji, tłumić je, wypierać,
czy nawykowo zaprzeczać.
Te nieuświadomione emocje nie znikają – pozostają w podświadomości.
Są odczuwane w ciele jako ścisk, napięcie czy dyskomfort.
Warto zrozumieć, że to, co wzburza w nas emocje jest tym,
co trafia w jakąś stłumioną część bólu emocjonalnego.
Kiedy czyjeś słowa lub zachowanie dotykają nas, ranią, wkurzają - to znaczy,
że ta sytuacja poruszyła w nas stary, nieuzdrowiony ból emocjonalny.
To, co czujemy w ciele jako nagłe napięcie, to sygnał, że właśnie odpalił się
nieuświadomiony ładunek bólu emocjonalnego.
Mechanizm lustra – jak postrzegamy zachowania innych?
Możemy spojrzeć na świat jako na lustro naszego wnętrza.
To nie jest zjawisko magiczne, ale mechanizm postrzegania.
Często wydaje nam się, że świat zewnętrzny jest przyczyną naszych odczuć,
podczas gdy w rzeczywistości jest on raczej odbiciem tego,
co trzymamy w swoich umysłach:
naszych przekonań, myśli i stłumionych emocji.
Wyobraźmy sobie, że nasze przekonania, myśli i stłumione emocje działają jak zaawansowany filtr.
Nie widzimy świata dokładnie takim, jaki jest,
ale widzimy go przez filtr naszych przekonań, myśli i emocji.
Przykładem może być sytuacja, że decydujemy się na zakup konkretnego
modelu samochodu, i nagle zaczynamy go widzieć na każdym skrzyżowaniu.
Tych aut nie przybyło w jedną noc – to nasze nastawienie sprawiło,
że zaczęliśmy je priorytetować.
Tak samo dzieje się z naszymi emocjami.
Jeśli mamy w podświadomości strach, to będziemy dostrzegać straszne
sytuacje, straszne okoliczności, straszne informacje napływające z zewnątrz.
Będziemy postrzegać świat jako miejsce niebezpieczne.
Warto zrozumieć, że nie chodzi o to, że świat sprzysiągł się przeciwko nam.
To my dostrzegamy to, co w naszym wnętrzu wciąż potrzebuje uznania, życzliwości i uleczenia.
Jeśli czyjeś słowa wywołują w nas reakcję emocjonalną,
poruszają nas czy ranią - oznacza to, że słowa te poruszyły w nas stary,
nieuzdrowiony ból emocjonalny, który już tam był.
Wzburza w nas emocje to, co trafia w jakąś stłumioną część bólu emocjonalnego.
Kiedy skutecznie uwalniamy stosy stłumionego strachu – zaczynamy dostrzegać zupełnie inną rzeczywistość.
Zmieniając filtr postrzegania we własnym umyśle, zmieniamy obraz,
który widzimy w lustrze świata.
Zajmujemy się własnym wnętrzem, i przestajemy walczyć z odbiciem w lustrze.
Rozumiem, że na początku to stwierdzenie może budzić opór i chęć zaprzeczenia.
To powszechny mechanizm – bo to coś nowego, a my nie lubimy zmian.
Wolimy to, co znane. Ja zachęcam do przyjrzenia się temu z ciekawością.
Bo jeśli dojdziemy do wniosku, że “może w tym coś być”, to otwiera przestrzeń do wolności wyboru, do odzyskania sprawczości.
Skoro to filtr w moim umyśle, to ja mam możliwość, aby go usunąć.
Pułapka oporu i dar akceptacji
Możemy odczuwać opór wobec ludzi. Złość. Niechęć.
Rzecz w tym, że ludzie są, jacy są.
Nie zmienimy nikogo ani nie ułożymy mu życia.
Próbując kogoś zmienić albo naprawić, czujemy napięcie i frustrację w sobie.
Może inna osoba kiedyś się zmieni, a może się nie zmieni
– ale to nie zależy od Ciebie ani ode mnie.
Jeżeli ktoś ma się zmienić, to zmieni się tylko wtedy, kiedy sam o tym zdecyduje.
Czasem refleksja przyjdzie dopiero, gdy ktoś doświadczy skutków swoich działań i błędów.
A czasem refleksja nie przychodzi.
I stety czy niestety – mamy prawo zostawić to tej osobie.
Nie mówię tu o osobach, które krzywdzą innych lub łamią prawo, stosują przemoc czy manipulację.
Takie osoby oczywiście należy izolować od społeczeństwa.
Mam na myśli osoby, które mają inne poglądy, są marudne, wybuchowe, albo takie, które żyją w sposób, który nam nie odpowiada.
Inni zachowują się tak, jak się zachowują.
Nie mamy wpływu na to, co robią, mamy wpływ jedynie na nasze działania i reakcje.
To, jak ktoś się zachowuje, to jego sprawa.
To, jak ja się zachowuję – to moja odpowiedzialność.
To, jak Ty się zachowujesz – to Twoja odpowiedzialność.
Kiedy czujemy wewnętrzny opór wobec tego, co robią inni, to my stresujemy się W SOBIE.
Będą na tym świecie ludzie, którzy będą nas irytować, zawodzić czy zachowywać się nie w porządku.
Jeśli jakaś osoba nieustannie budzi w nas trudne emocje, możemy
✔️ albo stwierdzić, że na ten moment nie chcemy utrzymywać z nią kontaktu,
✔️ albo zaakceptować, że ona po prostu taka jest – i przyjąć to z dobrodziejstwem inwentarza.
Pozwolić jej być sobą, zamiast brać na siebie ciężar zmieniania jej.
Za odczuwaną złość, frustrację czy poczucie pokrzywdzenia,
to płacimy cenę w postaci własnego cierpienia.
Kiedy czujemy wewnętrzny opór wobec tego, co robią inni – to my stresujemy się w sobie.
Aby, czuć spokój, lekkość trzeba przestać walczyć z tym, na co nie mamy wpływu.
Akceptacja to nie bierność, ale aktywny stan uznania, że „jest tak, jak jest”.
Ludzie są tacy, jacy są.
Nie oznacza to zgody na krzywdę, zapomnienia o niej ani pobłażania dla destrukcyjnych zachowań. Nie oznacza wybielania.
Akceptacja to aktywna, świadoma decyzja o rezygnacji z urazy.
Kiedy trzymamy w sobie urazę, nasz umysł podświadomy nie rozróżnia,
czy kierujemy ją do kogoś, czy do siebie – i kierujemy ją do wnętrza
blokując własny spokój i radość.
Warto zrozumieć, że akceptacja to uznanie faktu, iż w tamtym momencie
– my sami lub inna osoba – po prostu nie potrafiliśmy zachować się inaczej.
Jeśli wydarzyło się coś negatywnego, ktoś popełnił błąd
- to ta osoba nie potrafiła wtedy lepiej.
Może ta osoba nie miała wtedy świadomego panowania nad swoimi impulsami lub nawykami.
Ludzie nie są z natury „źli”, ale często nie są świadomi konsekwencji swoich czynów.
Rezygnacja z urazy nie służy temu, by zapomnieć czyjeś czyny, ale byśmy my sami mogli odzyskać spokój i radość.
Nelson Mandela, mówił, że chowanie urazy jest jak picie trucizny z nadzieją, że zabije ona naszych wrogów – a ostatecznie to my sami ponosimy koszty tego cierpienia.
Wybierając akceptację, decydujemy, że nie chcemy już dłużej być więźniami przeszłości.
Uznajemy to, co się wydarzyło, stawiamy kropkę i odzyskujemy
energię do budowania swojego życia w oparciu o rozsądek i życzliwość.
Moc wyboru
Zamiast urazy, możemy wybrać inaczej.
Zamiast walczyć z rzeczywistością, możemy najlepiej jak potrafimy
trzymać się pozytywnych wartości: szacunku, życzliwości i rozsądku.
To my decydujemy o swoim samopoczuciu i o tym,
jaką energią wybieramy emanować.
Wzięcie odpowiedzialności za własne reakcje to moment,
w którym odzyskujemy sprawczość.
Warto uświadomić sobie, że odpowiedzialność to nie poczucie winy.
Odpowiedzialność to uznanie, że nasze życie nie jest dziełem przypadku,
lecz jest konsekwencją własnych działań, nawyków, przekonań.
Kiedy przestajemy obwiniać świat, politykę czy innych ludzi za nasze nieszczęście,
odzyskujemy sprawczość i możliwość wyboru.
Wtedy, to my trzymamy stery – nie poprzez kontrolę zdarzeń zewnętrznych,
ale poprzez świadomy wybór naszej postawy wobec nich.
Przestajemy walczyć z tym, na co nie mamy wpływu, a skupiamy się na tym,
jak wybieramy zareagować.
Sprawdzamy, jaki jest stan rzeczy i koncentrujemy się na znalezieniu rozwiązania.
Pamiętajmy, że każdy z nas ma jakiś pakiet stłumionych, wypartych emocji
i negatywnych przekonań, które kierują naszym zachowaniem bez naszej świadomości.
Patrząc przez filtr zawartości w podświadomości czasem działamy automatycznie.
Każdy z nas popełnia błędy – są one naturalnym elementem naszego rozwoju i wzrostu na tej planecie.
Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje własne reakcje i ich naturalne konsekwencje.
Można postrzegać błędy jako argument do trzymania urazy,
a można postrzegać błędy, jako okazję do refleksji czy ulepszeń.
Życzę sobie i Tobie spokoju, by godzić się z tym, czego nie możemy zmienić,
odwagi, by zmieniać to, na co mamy wpływ,
i mądrości, by odróżniać jedno od drugiego. 🤍
Sprawdź również

Mam wszystko. Dlaczego jestem nieszczęśliwa i czuję napięcie?
Poczucie niewystarczalności i chroniczny stres mimo osiągnięć. Jak używać techniki uwalniania emocji Davida R. Hawkinsa i przestać biczować się za błędy i w końcu poczuć wewnętrzną Moc.

Technika uwalniania
proces odkrywania i uwalniania bólu emocjonalnego przez uważność, świadomy wybór i pozytywną motywację.
